po spotkaniu rodzin pionierów

  • data:
  • kurator:
  • inne:
  • nieco dłuższy tekst:

 

  • Drukuj
  • E-mail

W sobotę 20 czerwca 2015 odbyło się pierwsze w historii naszego miasta Spotkanie Rodzin Stalowowolskich Pionierów.

Uczestniczyło w nim około 140 osób, w większości mieszkających w Stalowej Woli, ale także przybyłych ze wszystkich stron Polski, od Lubina i Gdyni, poprzez Warszawę i Łódź, po Nowy Sącz i Sanok.

Szczególnym gościem był 92-letni Franciszek Piekarz, jedyny obecny na spotkaniu przedstawiciel pokolenia budowniczych Stalowej Woli, który podjął pracę w Zakładach Południowych jeszcze przed wojną.

Przybył także do Stalowej Woli bratanek ks. Józefa Skoczyńskiego z małżonką. Rodzina ta jest w posiadaniu cennych pamiątek po pierwszym i niezwykle zasłużonym stalowowolskim duszpasterzu, które obiecała udostępnić naszemu Muzeum.

Pozostali uczestnicy spotkania byli dziećmi, wnukami lub prawnukami stalowowolskich pionierów. Każda rodzina obecna na uroczystości otrzymała pamiątkowy certyfikat i honorowy pierścień, ufundowany przez Prezydenta Miasta Stalowej Woli, Lucjusza Nadbereżnego, który wraz z przewodniczącym RM, Rafałem Weberem, wręczał je potomkom pionierów.

Jak zapewniali nas goście spotkania, ta wzruszająca uroczystość pozostanie na zawsze w ich pamięci.

Wciąż zbieramy wspomnienia i zdjęcia. Te, które otrzymamy do końca czerwca, mają szansę znaleźć się w przygotowywanej przez nas publikacji, którą planujemy wydać pod koniec sierpnia. Potem ruszą prace nad portalem internetowym, który ma się stać „żywym drzewem genealogicznym" Stalowej Woli.

Otrzymaliśmy już wiele niezwykłych wspomnień o pierwszych mieszkańcach Stalowej Woli. Pokazują one, jacy to byli ludzie, czym się w życiu kierowali. Człowiek, który przed wojną przywiązywał wagę do tego, by nie jeździć nigdy bez biletu, w czasie okupacji wytrzymał brutalne przesłuchanie i nie wydał nikogo z kolegów walczących wraz z nim w podziemiu, a potem zginął w Oświęcimiu. Inny stalowowolanin przed wojną dostał przydział i klucze do mieszkania. Zastał tam „dzikiego lokatora". Ale wzruszony jego sytuacją, pozostawił go w swoim mieszkaniu, a sam wynajął kwaterę w Rozwadowie. W czasie okupacji wspomagał w tymże Rozwadowie rodzinę żydowską. Dwie żydowskie dziewczyny ukrywała z narażeniem życia w Stalowej Woli za okupacji rodzina wielodzietna, która po wojnie z kolei była szykanowana za zaangażowanie w budowę kościoła. Inna rodzina, również wielodzietna, przyjęła w latach pięćdziesiątych pod swój dach księdza wikarego, nie zważając na niewygodę ani na szykany ze strony władz.

To tylko kilka przykładów, pokazujących, jacy byli ludzie, którzy budowali nasze miasto. Zapraszamy wszystkie rodziny pionierów, aby dzieliły się z nami wiedzą o swoich rodzicach czy dziadkach.

stalowowolanie